MA£E U¦MIECHY PANA BOGA Gabriela Szulik
Zawsze wierzyli, ¿e Bóg jest,
Wierzyli i... nic.
To nie zmienia³o ich ¿ycia.
Dopiero na studiach, podczas rekolekcji, Mariusz I Nina Mycielscy spotkali Jezusa ¿ywego. Otwarli Mu swoje serca, a On zaj±³ siê ich ¿yciem. To, ¿e s± dzi¶ razem, to pierwszy dowód na to, ¿e Jezus ¿yje. Oboje s± o tym przekonani.
Z trzeciej rêki
Mariusz i Nina pochodz± z katolickich rodzin. – Z takiej bardzo tradycyjnej religijno¶ci – mówi pan Mariusz. – Rodzice zawsze w niedziele chodzili do ko¶cio³a i tego w³asnym przyk³adem nas uczyli. By³em ministrantem, potem w szkole ¶redniej w oazie m³odzie¿owej. Zawsze zale¿a³o mi na tym, ¿eby byæ dobrym wobec rodziców, równie¿ wobec Pana Boga. Ci±gle ba³em siê, ¿e Pan Bóg mnie na czym¶ przy³apie i odrzuci, ¿e mnie ukarze, ¿e ci±gle dla Niego muszê co¶ robiæ, ¿eby zas³u¿yæ na niebo. – To by³o do¶æ mêcz±ce – przyznaje dzisiaj. – Ale zawsze wierzy³em, ¿e Bóg jest – dodaje. – Co do tego nie mia³em w±tpliwo¶ci, bo ca³e otoczenie, ¶rodowisko, potwierdza³o to swoim zachowaniem. Pana Boga zna³em jednak z trzeciej rêki. Nie do¶wiadczy³em tego, ¿e Bóg MNIE kocha.
Sukienka od Pana Jezusa
Tak by³o do studiów. Na trzecim roku w duszpasterstwie akademickim odbywa³y siê rekolekcje. Prowadzili je ludzie ¶wieccy ze wspólnoty Marana tha. – To by³o co¶ nowego – wspomina pan Mariusz. – Ci ludzie mówili o Panu Jezusie jak o kim¶, kto ¿yje, kto jest i troszczy siê nawet o takie drobiazgi jak pieni±dze na sukienkê.
To by³o bardzo mocne prze¿ycie. Ale najwa¿niejsze by³o to, kiedy dowiedzia³em siê, ¿e Pan Jezus mnie zbawi³ ZA DARMO. – To by³ dla mnie przewrót kopernikañski – ¶mieje siê. Nie rozumia³em, dlaczego to do mnie wcze¶niej nigdy nie dotar³o! Dowiedzia³em siê, ¿e nie muszê niczego robiæ dla Niego ze strachu albo z obowi±zku. Te rekolekcje wyzwoli³y mnie z takiej religijno¶ci: „Bo dla Pana Boga trzeba to albo tamto, bo dla Niego odmówiê mo¿e jeszcze jedn± dziesi±tkê. A nu¿ siê to przyda”. Dot±d zawsze my¶la³em, ¿e trzeba zbieraæ punkty, by zas³u¿yæ na niebo.
Od tamtej chwili zacz±³em rozmawiaæ z Jezusem jak z kim¶ kochanym, z kim¶, kogo znam osobi¶cie, nie tylko z opowiadañ. Uwierzy³em, ¿e On zatroszczy siê o moje ¿ycie.
Wcale nie ¶wiêta
Na tych rekolekcjach by³a te¿ studentka Nina. Podobnie jak Mariusz, którego wtedy jeszcze s³abo zna³a, od dziecka by³a blisko parafii. Najpierw Dzieci Maryi, potem ich animatorka, pó¼niej grupa oazowa. – To by³o wielkie dobro, tam czu³am siê bezpiecznie – wspomina, ale nie zmienia³o to mojego ¿ycia. W szkole ¶redniej zauwa¿y³am, ¿e kole¿anki, które wcale nie by³y w oazie, na przyk³ad w ogóle nie obmawiaj± innych. A ja obmawia³am. W takim codziennym ¿yciu zobaczy³am, ¿e to wcale nie jest u mnie wszystko takie ¶wiête i pobo¿ne, ¿e wcale nie pozwalam Jezusowi dzia³aæ w moim ¿yciu. Dopiero te rekolekcje na studiach. – Pamiêtam, ¿e wszystko mnie tam dra¿ni³o – ¶mieje siê pani Nina. – To, ¿e ludzie podnosz± rêce, ¿e ¶piewaj±, ¿e s± tacy rado¶ni, jakby nieprawdziwi. Tylko jedno zdanie do mnie dotar³o: „Je¶li kto¶ nie jest zadowolony ze swej relacji z Jezusem, niech podejdzie do przodu. Pan Jezus to mo¿e zmieniæ”. To ja, pomy¶la³am. To mnie siê nie udaje ¿yæ z Jezusem na co dzieñ. I posz³am pierwsza. Pierwszym znakiem, ¿e co¶ siê zmieni³o, by³o to, ¿e Jezus zaj±³ siê moim ¿yciem.
Dziewczyna o zapachu Boga
W duszpasterstwie akademickim studenci przygotowywali jakie¶ rekolekcje. – Ja gra³em na gitarze – opowiada pan Mariusz – i potrzebowa³em kilka dziewczyn do ¶piewu. W¶ród nich by³a Nina. Bardzo mi siê podoba³a, ale nie wiedzia³em, czy ona czuje to samo. Dlatego nawet siê do tego nie przyznawa³em.
Kiedy¶ w kilka osób pojechali w Beskidy na M³ad± Horê. Tam okaza³o siê, ¿e Nina i Mariusz s± w sobie zakochani. Do bacówki, w której zamieszkali z przyjació³mi, przychodzi³o bardzo du¿o ró¿nych osób. Miêdzy innymi dziadek, który mówi³ ró¿ne ciekawe rzeczy. – Zapamiêta³em jedno zdanie – wspomina pan Mariusz: – „Ch³opcy pamiyntejcie, dzio³cha musi woniaæ Bogiem”, to znaczy dziewczyna musi mieæ zapach Boga. To by³o dla mnie bardzo wa¿ne, ¿e Nina mia³a te same warto¶ci, co ja. Jeste¶my 10 i pó³ roku po ¶lubie i jestem przekonany, ¿e to by³ najlepszy wybór, ¿e to naprawdê by³o od Pana Boga. W m³odo¶ci bywa³em zakochany, ale nigdy na si³ê nie szuka³em dziewczyny, z któr± siê o¿eniê. Wierzy³em, ¿e Pan Bóg jako¶ tym pokieruje. Wierzy³em, ¿e to przyjdzie.
Praca od Pana Boga
Mariusz dosta³ od Pana Boga nie tylko ¿onê, ale i pracê. – Studiowa³em informatykê – opowiada. Wiêkszo¶æ kolegów od trzeciego roku ju¿ gdzie¶ pracowa³a, zarabiali pierwsze pieni±dze. My¶la³em: „Bêdê mia³ do¶wiadczenie, bêdê to móg³ zapisaæ w CV, bêdê co¶ umia³, a tak, po studiach od razu, gdzie ja znajdê pracê?...”. Koledzy pracowali od popo³udnia do nocy. Ja by³em zaanga¿owany w duszpasterstwie. Codziennie z grup± przyjació³ chodzili¶my wieczorem na Mszê. Wiedzia³em, ¿e musia³bym z tego wszystkiego zrezygnowaæ. By³em trochê rozdarty. Ale gdzie¶ tam, w sercu, s³ysza³em: „Nie martw siê. Nie musisz robiæ jak wszyscy”.
I rzeczywi¶cie, rok przed zakoñczeniem studiów tata Mariusza, geodeta, za³atwi³ synowi praktykê. – Mia³em tylko staæ, trzymaæ tyczkê i chodziæ od jednego do drugiego kamienia granicznego – opowiada pan Mariusz. – Którego¶ dnia szef mia³ problem z komputerem. Zajrza³em, a ¿e studiowa³em informatykê, naprawi³em to od razu. Za jaki¶ czas kazali mi przyjechaæ do firmy, ¿e chc± mi ufundowaæ stypendium, ¿ebym po studiach pracowa³ w ich firmie. – Nawet nie chodzi³em po pracê – ¶mieje siê. – Wszystko dosta³em. Po ¶lubie przeprowadzi³em siê 60 km dalej, wiêc to ju¿ by³ problem. Dla szefów nie. Powiedzieli, ¿e mogê pracowaæ w domu. Pracujê tam do tej pory. Ju¿ 11 lat. Zawsze mówiê, ¿e to taki dar od Pana Boga. ¯e dzieci mnie maj±, ¿e nie tracê czasu ani pieniêdzy na dojazdy, ¿e mogê prowadziæ wspólnotê w parafii. Same zyski.
Drobne wa¿ne znaki
Takie niby zwyczajne sytuacje, kiedy Bóg dawa³ znak, ¿e jest, ¿e siê o nich troszczy, Nina i Mariusz mogliby wyliczaæ bez koñca. Choæby ta, kiedy na ¶wiat przyszed³ Maciek, ich pierwszy syn. Urodzi³ siê du¿o za wcze¶nie. Wa¿y³ zaledwie 1 kg 800 gramów. – A ¿eby wypisaæ go ze szpitala, musia³ mieæ 2 kg 100 gramów – opowiada pani Nina. – Ja ju¿ tak bardzo chcia³am wróciæ do domu, karmi³am go ca³ymi dniami, ¿eby jak najszybciej przybra³ na wadze, codziennie czeka³am na poranne wa¿enie, a tu 5 gramów wiêcej, albo najwy¿ej 10. Jak sobie to obliczy³am, to mi wysz³o, ¿e do ¶wi±t nie wyjdê. By³am za³amana. Ju¿ tyle tygodni tam by³am. Którego¶ dnia Mariusz pojecha³ na spotkanie modlitewne. Dziêki temu, ¿e g³o¶no pomodli³ siê za mnie, wszyscy siê do tej modlitwy do³±czyli. Proszê sobie wyobraziæ, ¿e w ci±gu jednej doby przyby³o Maækowi tyle, ile w ci±gu tygodnia. Dok³adnie tyle, ile brakowa³o. Nastêpnego dnia by³am wypisana do domu. To s± takie drobne rzeczy, ale dla nas bardzo wa¿ne.
|